Nietypowe wykorzystanie dywaników samochodowych

Jeździliście kiedyś w kuligu? To jest taki rodzaj zabawy, kiedy zimą grupa ludzi przywiązuje sanki do samochodu i są przez owy samochód ciągnięci po śniegu. Opiszę wam historię z mojego dzieciństwa, kiedy to pewnej zimy zorganizowaliśmy kulig, ale bez sanek.

Kulig z dywanikami samochodowymi

sklep z dywanikami samochodowymiBył styczeń, mróz ostro dawał się we znaki, mieszkałem w bloku, który był położony praktycznie w środku lasu, oprócz mojego, był tam jeszcze jeden taki sam blok na przeciwko. Dzieliło je podwórko na którym w zaspach śniegu dzieci robiły aniołki, rzucali się śnieżkami i jeździły z pobliskiej górki na sankach. Taki widok miałem z okna tego poranka. Jednak nie byłem taki jak wszyscy, zawsze robiłem coś szalonego i odbiegającego od normy. Postanowiliśmy wraz z moim dobrym przyjacielem namówić naszego dużo starszego kolegę, który miał samochód aby zorganizował dla nas kulig. Zgodził się, ponieważ bardzo lubił moją starszą siostrę, która zawsze opiekowała się nami pod nieobecność rodziców. Jednak nie chcieliśmy być ciągnięci na sankach, każdy z nas miał przynieść coś oryginalnego. Po południu, gdy zaczęło się powoli ściemniać jednak zdążyłem jeszcze szybko odwiedzić sklep z dywanikami samochodowymi . Spotkaliśmy się na szosie obok lasu, wpadliśmy na bardzo podobne pomysły. Ja miałem ze sobą dywaniki samochodowe, jednak wziąłem gumowe, bo stwierdziłem, ze lepiej nadają się na śnieg a niżeli welurowe. Mój przyjaciel miał natomiast dwie maty do bagażnika, dla siebie i dla swojego młodszego brata. Kolega z samochodem pomógł nam się poprzywiązywać i ruszyliśmy.

 

Zabawa była na prawdę wspaniała, czasami pod wpływem siły zakrętów się przewracaliśmy, ale nie czuliśmy zbytniego bólu. Pojeździliśmy tak parę dłuższych chwil i wróciliśmy do swoich domów. Nigdy nie zapomnę tego przeżycia.